Jaki jest europejski i mieszka w Manchesterze po głosowaniu w Brexit?

  • -

Jaki jest europejski i mieszka w Manchesterze po głosowaniu w Brexit?

Category : Brexit

Wschodnioeuropejskie osoby zamieszkujące w Greater Manchester twierdzą, że poniosły nadużycia rasistowskie w następstwie decyzji Brexit w Wielkiej Brytanii i obawiali się o ich przyszłość w kraju.

Nie tylko przyszli ludzie z Polski, ale także Czechy i inne narody, które żyją i pracują w regionie, boją się niepewnej przyszłości, gdy wyborcy zdecydują się opuścić UE.

Wielu obawia się, jak ruch będzie miał wpływ na ich status w kraju – z niektórymi wierzącymi, że mogą być deportowani lub tracą pracę.

Inni poinformowali o wrogości i nadużyciach na ulicy po referendum w czwartek. W jednym przypadku członkowie polskiej społeczności powiedzieli, że w barach pubowych w Eccles, w Salford, rzucano się na niekorzyść, który krzyknął: „iść do domu, iść do domu”.

Po tym, jak rasistowskie graffiti zostało wyselekcjonowane w budynku Polsko-Społecznego Stowarzyszenia Kulturalnego w Hammersmith w Londynie.

Pracownica sklepowa pracująca w niepełnym wymiarze godzin, Gaba Purchlka, która mieszka w Swinton, obawia się, że rząd może „utrudnić” jej pobyt.

Mama powiedziała: „Myślałem, że Brytyjczycy nie chcą wychodzić. Byłem zaskoczony.”

„Nie sądzę, że zmusi mnie do odejścia, ale mogą utrudnić mi pobyt.

„Mieszkam tutaj od 10 lat i nie byłem w Polsce przez sześć lat.

„Nie widzę mojej przyszłości w Polsce. Jeśli muszę odejść, nie wrócę do Polski. Znajdę innego kraju do życia. Nie mam tam żadnej rodziny. Oto mój wszystko. ”

Czesi krajowi Eva Dunova, 34, z Eccles, powiedziała, że lokalna ekonomia będzie cierpieć, jeśli wyjeżdża się zbyt wielu imigrantów.

Powiedziała: „Ambasada w Anglii mówi nam, że nie musimy się martwić o sprawy i pozostanie taka sama jak poprzednio i możemy jechać do iz kraju.

„Wszyscy się boją o tym, co się stało. Mam dużą rodzinę około 100 osób, która mieszkała tu od około 20 lat i od 13 lat jestem tutaj.

„Wielu ludzi żyjących i pracujących tu jest imigrantami, a jeśli pójdziemy, gospodarka zejdzie. Robimy tak wiele miejsc pracy i tak wiele godzin.

Olga Kizizaniak, 30 lat, właściciel sieci handlowej Polski Sklep na Lee Road w Oldham, powiedziała, że polska społeczność jest teraz „przerażona”.

Powiedziała: „Nie mają nic w domu, aby wrócić. Nie wiedzą, czy ich dzieci będą mogły chodzić do szkoły, nie wiedzą jeszcze, jakie są wymagania.

„Jest wiele strachu, ponieważ brytyjskie paszporty są drogie. Jeśli ludzie przybędą tu z całą rodziną – dwie osoby dorosłe, dwoje dzieci – pracujące w minimalnym wieku, nie będą w stanie pozwolić na przejście testów i paszportów „.

Tomasz Tekieli, lat 27, który mieszka w Oldham i pochodzi z Polski, powiedział, że nie wie, jaka jest jego przyszłość.

Powiedział: „To nie jest dobre. Nie wiem, czy jeszcze odejdę. Ludzie traktują polską społeczność inaczej. ”

Amin Mohsin, 46 lat, który prowadzi szefa polskiego sklepu Pol Mart w Eccles od sześciu lat, mówi, że Brexit jest bardzo zdenerwowany i zły. Amin powiedziała: „Wielu ludzi tu chodziło, że głosowanie na wyjazd z Europy jest rasistowskie. To jak bomba zniknęła. Nigdy nie przypuszczałem, że tak się stanie.

„Ludzie tutaj nie wiedzą, co teraz robić. Niektórzy przebywali w domu przez ostatnie dwa dni i nie wyszli. Oglądają telewizję, próbując dowiedzieć się, co się dzieje. Przynajmniej wybór darmowych automatów online jest wciąż dobry, a niektórzy z nich nie mają pieniędzy, aby wrócić do swojego kraju, jeśli stracą pracę w Manchesterze.

„Ludzie krzyczeli w pubie ostatniej nocy” wracają do domu „. Dlatego też ludzie nie wychodzą tak, jak nie czują się bezpiecznie.

„Byliśmy zaskoczeni i zdezorientowani przez wynik i dlaczego ludzie chcieliby nas opuścić UE.

„Moja firma spadła o 50 procent. Od wyniku tego straciłem dużo pieniędzy. ”

Rada Dzidra Noor, radna ds. Radcy prawnego Levenshulme, wywodząca się z Łotwy, powiedziała nam, że wiele jej europejskich składników wschodnich jest „przestraszonych”. Powiedziała: „Jestem z tej wspólnoty w Manchesterze, znałem sporo ludzi.

„Wysłali mi wiadomości, mówiąc:” Naprawdę martwię się o przyszłość „.

„Są zaniepokojeni miejscami pracy i szkoły, bardzo się nimi martwią. Trudno powiedzieć, czy ludzie odejdą, nie wiemy, jakie będzie porozumienie”.

Dodała: „Ludzie starają się ubiegać się o pobyt stały, aby upewnić się, że mają jakąś ochronę. Jest to ogromne zmartwienie, szczególnie dla młodszych ludzi z powodu pracy i wszystkiego, a nie przyzwoitego miejsca pracy w domu”.