Czy w Manchesterze nadal jest bezpiecznie?

  • -

Czy w Manchesterze nadal jest bezpiecznie?

Category : Artykuł

Czy w dobie wszechobecnej globalizacji pytanie o bezpieczeństwo jednego miejsca jest zasadne?

Średniowieczne wojny toczyli wojowie, którzy opuszczali swe domostwa udając się na wojnę. Nie było ich latami w domu, toczyli bitwy i potyczki w odległym świecie, a w domu życie toczyło się jak co dzień.

Nawet jeszcze I Wojna Światowa, choć globalna i straszna w swoich następstwach, miała przesuwający się front, poza którym życie toczyło się w miarę normalnym trybem.

Dzisiejsze wojny to nie walka wręcz, i nienawiść jednego narodu do drugiego, skutkująca rozpoczęciem działań wojennych. Wszechobecna globalizacja, przekazywanie wszelkich informacji w tempie błyskawicy, łatwe się przemieszczanie pomiędzy kontynentami sprawia, że zachowania agresywne jakiejś grupy społecznej lub narodu mogą się ujawnić nagle na innym końcu świata.

Czy Amerykanie poczuli się zagrożeni po ataku w 2001 roku na World Trade Centre? Na pewno tak. Ten zamach na symbol amerykańskiej siły i biznesu wprowadził nową erę w postrzeganiu wojny na świecie. Wojny ukrytej, podstępnej, wybuchającej nagle w niespodziewanym miejscu.

Zamach bombowy w 2004 roku w Madrycie, gdzie godzinach szczytu dziesięć bomb eksplodowało w czterech pociągach podmiejskich. Rok 2005 w Londynie zamach bombowy na trzy pociągi metra i autobus, do których przyznała się Al-Kaida. 2011 rok Anders Breivik dokonał zamachu bombowego w dzielnicy rządowej Oslo. 2015 rok zamachy dżihadystów w Paryżu. Rok 2016 zamachy w Monachium, Berlinie, Nicei i Brukseli. Czy mieszkańcy tych miast poczuli, że mieszkają w niebezpiecznym miejscu? Czy ich dom, dobrze znane miejsca, gdzie chodzą do szkoły, pracy, na spacer to już tereny, w których przestało być bezpiecznie? Zaraz po zamachu, niezależnie od miejsca, w którym się zamach wydarzył, mieszkańcy są sparaliżowani strachem, przerażeni wydarzeniami, jakie toczą się na ich oczach. Powoli przerażenie i strach ustępuje współczuciu osobom poszkodowanym, chęci niesienia im pomocy i zjednoczenia się w niej. Powoli coraz mniej osób przychodzi z kwiatami i zniczami w miejsce tragedii, życie wraca do normalności.

Zamach w Manchesterze 23 maja 2017 przez zamachowca samobójcę 22-letniego Salmana Abediego, Brytyjczyka libijskiego pochodzenia to kolejny element współczesnej wojny. Manchester i jego mieszkańcy przeżyli szok. Nie ma chyba takiego kraju, który by nie chciał, aby jego terytorium zamachy terrorystyczne ominęły. Ale tak jak średniowieczni wojowie nie uciekali od wojny, tylko się na nią wybierali, aby walczyć w imię ideałów, tak obecnie nie można, a nawet nie ma dokąd, przez terroryzmem uciec. Naszym orężem obecnie są służby wywiadowcze i antyterroryści, którzy takim zamachom mogą w porę zapobiec. To w ich rękach jest życie wszystkich obywateli danego kraju, od ich umiejętności zależy wykrycie siatki terrorystycznej i odkrycie jej planów, a następnie zapobieżenie im.

Tak jak w czasie Pierwszej Wojny Światowej, domy położone na drodze frontu zostały unicestwione, a ich mieszkańcy tracili życie, tak obecnie frontem są imprezy masowe i duże skupiska ludzi, gdzie terroryzm może zadać najwięcej ran.

Zatem powtarzając pytanie czy w Manchesterze jest nadal bezpiecznie, możemy to samo pytanie zadać czy w Warszawie, Berlinie, Brukseli, czy Nicei jest bezpiecznie? Powierzając nasze życie jednostkom specjalnym wierzymy, że tak. Jednak tak jak wiele spraw w naszym życiu to źródło przypadku, tak i może się zdarzyć, że znajdziemy się w niewłaściwym czasie, w niewłaściwym miejscu. Ale życie toczy się dalej.